Kolarstwo górskie (tzw. enduro) a rodzina

Dobry e-bike to i po błocie pójdzie

Dzięki firmie Twomark Sport Marek Dudkiewicz Wrocław, która zorganizowała bardzo przyjemny event w „Zielonym Wzgórzu” w Sulistrowicach, dziś po raz pierwszy w życiu mogłam spróbować jazdy na e-biku.

Jak się jeździ na „ebajku”? Prezentacja na przykładzie kawału.
Jest taki kawał o Kubusiu Puchatku i Prosiaczku: pewnego dnia Kubuś Puchatek siedział w lesie pod drzewem i zajadał miodek, gdy nagle usłyszał, że zbliża się do niego jakiś duży zwierz. Przestraszony schował się za drzewo i ostrożnie zaglądał, kto to biegnie. Gdy zobaczył, że to wielki dzik z ogromnymi kłami, nie wytrzymał i zaczął uciekać do domu. Dobiegł, zatrzasnął za sobą drzwi, przyłożył do nich ucho i nasłuchiwał, czy dzik jeszcze za nim biegnie. Po chwili rozległo się pukanie. Kubuś od razu zrozumiał, że to ten dzik. Gdy znowu usłyszał pukanie, drżącym głosem zapytał:
– Kto tam?
W odpowiedzi usłyszał pytanie:
– Czy jest Kubuś?
– Nie ma, czy mam mu coś przekazać?
– Tak, powiedz mu, że Prosiaczek z wojska wrócił.

Na e-biku czułam się jak Prosiaczek, który z wojska wrócił :D

Wrażenia prawdziwe, nie sztuczne
E-bike, na którym jeździłam, to CUBE Stereo Hybrid 160 HPA Action Team. Swoim wyglądem i „zawartością” robi naprawdę niezłe wrażenie. Obsługa wspomagania jest bardzo prosta, mamy do dyspozycji 5 „biegów”: STOP, ECO, TOUR, SPORT, i TURBO, a także dodatkowy „tryb”, którego można używać na wypychu, rower wtedy leciuteńko podjeżdża.
Gdy już go miałam „w garści” i poczułam, jaki jest ciężki, na moment zwątpiłam, że poradzę sobie na podjazdach. Ale zaraz sobie przypomniałam, że to przecież e-bike.
Podstawową sprawą w jeździe na rowerze ze wspomaganiem elektrycznym jest płynne pedałowanie. Bo jak się gwałtownie naciska na pedały, to rower sam rwie się do przodu, może nie jest to koń stający dęba, ale żeby jazda była równa i miła, pedałujemy płynnie.
Nie ukrywam, że wszyscyśmy suszyli ząbki od początku jazdy do końca. Było pięknie, rower sam podjeżdżał ;) Ścigaliśmy się na stromych podjazdach (można było się zmęczyć mimo wspomagania, jak ktoś bardzo chciał), na zjazdach odkrywaliśmy z zadowoleniem, że oponki pięknie się kleją (ciężar roweru też robił swoje), mimo, iż było ślisko, bo w nocy i nad ranem padało. Kto umiał skakać, ten poskakał na Świerkowym, kto nie umiał, to nie – jak na zwykłym rowerze.
Już teraz wiem, jakie to uczucie, gdy jeździ się na e-biku, każdemu się spodoba na pewno. Bo żeby życie miało smaczek, czasem warto spróbować czegoś nowego. Jak będę jechać kiedyś w Alpy, to taki e-bike jak znalazł.
Tymczasem po testowej jeździe e-bikiem stałam się znów zwykłym prosiaczkiem sprzed wojska i poszłam jeszcze na rower commencal. Z radością i zadowoleniem. Póki jeszcze mam siłę „butować”, z przyjemnością korzystam.

O wiele więcej wrażeń znajdziecie TUTAJ :) Przeczytajcie koniecznie :)

 

fbMB

Reklamy
This entry was published on 2 lipca 2017 at 20:00 and is filed under Bez kategorii. Bookmark the permalink. Follow any comments here with the RSS feed for this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: